RSS
środa, 18 czerwca 2008
JUZ ZA PARE DNI, ZA DNI PARE...

....fragmenty przeczytane tu i tam.....

Jak mówią legendy nazwa Bieszczady ma pochodzić od dwóch słów "bies" i "czady" i ma określać krainę, gdzie hulał diabeł czyli bies ze swymi pomocnikami - czadami.

„Mam szałas na połoninie / piękniejszy niż w mieście dom...”

W Bieszczadach występują rośliny i zwierzęta niespotykane w innych częściach naszego kraju, zwłaszcza takie, które lubią ciepło, np. największy europejski wąż Eskulapa. Dobrze zachowane pierwotne lasy bukowe stanowią prawdziwy raj dla zwierząt. Żyją w nich m.in. niedźwiedzie, wilki, rysie i żbiki.

Druga wojna światowa trwała tu o dwa latach dłużej niż w całej Europie, przyniosła wyludnienie, zniszczenie osiadłego życia i powrót do dzikości.

Warto je zwiedzić i poznać. Nie szybko i byle jak. Bieszczady trzeba oglądać latem, w słońcu, ale też nie zrażać się deszczem, który często gości w tych stronach. Trzeba zejść z drogi, pójść w las, wspiąć się na górę, popatrzeć z niej na kolejne fale - górskie pasma, przejść się zboczem koło potoków i wąwozów, zajrzeć w ich ciemne wnętrze, gdzie zawsze wigotno pachną butwiejące liście, potem wrócić na słońce, na łąki pełne kwiatów, podpatrzyć przyrodę w jej bujnym rozkwicie. Warto zatrzymać się nad kamienistymi brzegami górskich rzek i potoków, obserwować rozbijającą się o kamienie wodę, podziwiać jej pracowitość w rzeźbieniu skał, podpatrzeć harce ryb, polowanie na żer, walkę o życie.

Nie zapomnę nigdy tych jeziorek, co zaskoczyły nas po drodze
jak gdyby dwie cysterny niezgłębionego snu.
Spał metal zmieszany z odblaskiem
jasnej sierpniowej nocy Księżyca jednak nie było
Nagle, gdy tak staliśmy wpatrzeni
- tego nie zapomnę do końca życia
- gdzieś sponad naszych głów doszło wyraźne wołanie
Było ono zresztą podobne
do zawodzenia raczej lub jęku
czy też może nawet do kwilenia.
Wszyscy wstrzymali oddech
Nie było wiadomo, czy woła człowiek,
czy też zawodzi spóźniony ptak
Ten sam głos powtórzył się raz jeszcze,
wówczas chłopcy zdecydowali się odkrzyknąć.

Przez cichy uśpiony las
przez noc bieszczadzką szedł sygnał.
Jeśli to człowiek - mógł go usłyszeć.
Jednakże tamten głos już nie odezwał się więcej. (Karol Wojtyla)

 Niepowtarzalny urok "połonin" i ich wschodniobeskidzkiego krajobrazu utrwalili w poezji, malarstwie, fotografii, relacjach krajoznawczych i pamiętnikarskich ludzie wrażliwi na piękno otaczającego nas świata.

Połoninowy świat swobody, którego cała moc z tych wolnych przestwoszy powstaje jest jedynym światem bezpieczeństwa, ciszy i szczęścia. Tam zatraca się poczucie czasu, który się jakoś rozwiewa, nie spieszy, lecz rozdzwania jakby fala wieczności. Oko wędrowca przybyłego z daleka gubi się w tym świecie bezkresnym jakby w zamieci gwiaździstego nieba.

 Kto choć raz w życiu wejdzie na połoniny, ten człowiekiem swobodnym zostanie. Nigdy nie zechce zagarniać świata, ani mieć go dla siebie. W górach odkryje zupełnie inny system wartości. Tam odnajdzie Boga, pokój wewnętrzny i pozna samego siebie. I tak jest naprawdę. Te góry inspirują twórczo wielu poetów, muzyków, artystów, pisarzy, pamiętnikarzy, uczonych, lokalnych twórców i wędrującą młodzież.

 Kiedy latem spoczniemy w zadumie na którymkolwiek z odkrytych szczytów zauważymy, że swoboda rozpostarła się na całe góry, że wtuliła się w nie, wsiąkła w te rozległe ustronia i weszła do głębi naszego serca. I odtąd będziesz tęsknić za połoninami, bo wołanie z gór będzie nas nęcić z daleka, a po powrocie do domu powróci przyobleczone w zjawę. Jeśli witałeś wschód słońca ujrzysz niebo złociste jaśniejące od wschodu wachlarzem ogromnym, z jasnego światła utkanym. Innym razem przyśni się jaśniejący kres widnokręgu na wschodzie i gęste mgły przy wstającym dniu wypełniające rozległe doliny górskie jak bezkresne morze.

 

19:49, jadoktor
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 02 czerwca 2008
Hhmm...

Pierwsza rzecza jaka robie gdy wchodze rano na oddzial jest rzucenie oka na tablice ze stanem pacjentek w celu wyhaczenia nowych przyjec odkad oddzial opuscilam dnia poprzedniego. Dzis bylo calkiem niezle - tylko jedna nowa.

Przyjeta o drugiej w nocy z krwawieniem w drog rodnych po stosunku. Krwawnie bylo tak silne, ze musiala isc na blok i jak sie okazalo miala vaginal wall tear, ktory wymagal zszycia. Dziki seks? Nietypowe/niedozwolone zabawki? Abuse? Wedlug niej byl to tylko normalny seks. Hhmm.... 

11:09, jadoktor
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 01 czerwca 2008
?ECTOPIC

Pomimo powalajacej na nogi slonecznej pogody (czyt. szkockie anomalie pogodowe - tylko tu zmiana klimatu wychodzi na dobre, bo gorzej juz chyba byc nie moze) wczoraj mialam dyzur. W sumie nic mnie nie powalalo jakos specjalnie na nogi (usual staff), az przyszli do mnie oni...

Malzenstwo Pakistanczykow z malutka sliczna coreczka na rekach. Ona z plamieniem i bolem brzucha, wlasnie odkryla, ze jest w drugiej ciazy. Z rozmowy i LMP okolo 7 tydzien. Badam - tachy, guarding w LIF, os closed, ale bardzo tender w rzucie lewych przydatkow. Kurcze, moze ectopic? Poniewaz bylo pozno nie mial kto jej zrobic skana, wiec przyjmuje na oddzial, szary (o zgrozo) wenflon, badania krwi, no i jutro scan. A tu.... wypisuja sie na wlasne zadanie.... Czemu?

Prawda jest taka, ze niektorzy mezczyzni maja najpierw mame, a potem natychmiast zone. Powoduje to, ze poza praca ktora wykonuja niewiele wiecej o zyciu wiedza. No i tez niewiele wiecej ich interesuje. Wyjasnilam jasno i wyraznie czym jest ciaza ektopowa i jakie niebezpieczenstwa za soba niesie. Niewiele to zmienilo. Ten oto mezczyzna nie pozwolil zonie zostac na noc w szpitalu, bo kto by sie zajal ich 2 letnia corka? Kto by jej zmienil pieluche, kto byl dal jej kolacje, kto by ja wykapal i utulil do snu? Patrzylam na twarz tej mlodej kobiety katem oka probujac przekonac jej meza i widzialam jak smutnieje. Ja naprawde bolal ten brzuch. Ona naprawde chciala zostac. Ale wcale go nie probowala do tego namowic. Czy bala sie dziecko z nim zostawic, a moze wiedziala i tak, ze on sie nie zgodzi? Nie wiem. Podpisala irregular discharge (mysle, ze wbrew swojej woli), ale kazalam przyjsc jutro rano mimo wszystko. Wytlumacze konsultanowi okolicznosci. Na pewno nie bedzie mial mi tego za zle.... (W koncu tez jest z tamtych rejonow swiata.....)  

10:44, jadoktor
Link Komentarze (1) »
piątek, 02 maja 2008
Parafraza (Norwid)
Dobrze, dobrze - wszędzie i zawsze,
Tak żyć, jak chcą bogi łaskawsze
Od zwycięskich bogów niewoli -
Tylko myśleć - słuchać i patrzeć
I żadnego myślnika nie zatrzeć
W kalendarzu tego, co boli.

Tak pić, by się picia nie zaprzeć,
Wierzyć zawsze w to, co jest słabsze,
W beznadziei córkę - nadzieję.
Kochać to, co trudniejsze, lecz prawsze
Rozumiejąc to, co "nie nasze":
Wielbić wiatr - dlatego, że wieje.

Zapamiętać błędy ciekawsze
Otulając się duszy swej płaszczem
Co nie chroni przed żadnym urazem.
Raz przehulać, co jest hulaszcze
I przemyśleć zwykły sens następstw...
I za własną się wziąć parafrazę.


Jacek Kaczmarski
21.06.1989
PS Dziekuje Ci M. za odkrycie tego wiersza...

  

  

08:46, jadoktor
Link Komentarze (2) »
czwartek, 03 kwietnia 2008
JEZYK..... ?CIALA

Podczas mojego taster weekera w rural GP surgery mialam okazje wybrac sie do pacjenta na wizyte z pielegniarka srodowiskowa. Byl to mlody mezczyzna, lat okolo 36, po wypadku samochodowym, sparalizowany od stop do glow, nie mowil, ale slyszal. I jedynym kontaktem z otaczajacym go swiatem bylo... mruganie powiekami.

Ten oto mezczyzna spedzal cale dnie w fotelu naprzeciwko telewizora, w duzym, zadbanym domu, z 24ro godzinna fachowa opieka pielegniarska. System porozumiewania sie z nim wygladal nastepujaco:

      1  2  3  4  5  6  7

1    A  B  C  D  E  F  G

2    H  I   J   K  L  M  N

3   O   P   Q  R  S  T  U

4   V   W  X  Y   Z

Najpierw wiec sa rzedy, pani mowi 1, 2, 3, a on mruga, ktory rzad, np. 2, czyli pierwsza literka wyrazu bedzie H-N, potem kolumny - pani mowi: H I J ... a on mruga na M, potem kolejna literka i kolejna...

Moze sie to wydaje mozolne, ale szlo im bardzo szybko i szybko sie dowiedzielismy, ze ten mezczyzna mowi nam, ze nie moze w nocy spac i prosi o cos na sen.

Coz za wstrzasajaca egzystencja... Jaka niemoc.... i jednoczesnie pelna swiadomosc niemocy...

Jak pieknie jest rozmawiac, mowic, szeptac, krzyczec, komunikowac werbalnie mysli, emocje, marzenia, pragnienia...

00:00, jadoktor
Link Komentarze (1) »
wtorek, 25 marca 2008
LEKCJA Z ANAFILAKSJI

Przywieziono dziecie, miesiecy 6 w szoku anafilaktycznym........ Zjadlo cos, nikt do konca nie wie co...........

Dziecie spuchlo jak nadmuchana lala, zaczelo swiszczec i z trudem lapac oddech.........

Az dziw bierze jak adrenalina moze komus uratowac zycie......

Pamietaj do konca zycia!!!! 0-6mcy 50 mcg, 6mcy-6lat 125 mcg, 6-12 lat 250mcg, >12 lat 500 mcg adrenaliny 1:1000 domiesniowo!!!! Zapamietaj glowo!!! I nie zapominaj nigdy! Bo moze to kiedys komus uratowac zycie!!!!

22:14, jadoktor
Link Komentarze (1) »
czwartek, 20 marca 2008
CISZA PRZED BURZA

Bylo tak spokojnie, jak nigdy......

Duzo czasu na snucie sie po korytarzach, herbata, kawa i jeszcze jedna herbata....

Ale tak dlugo byc nie moze, to byla cisza przed burza.....

Arrest page szybko wybudzil mnie z zamyslenia - 'Peads team Maternity Block 2nd floor', ??? czemu nie powiedza, ktory oddzial? ktory pokoj? dzwne.......... Przebieglam pol kilometra do sasiedniego budynku tunelem, a tu sceny jak z filmu, 24 tydzien ciazy, urodzila w windzie jadac na porodowke. Dzieciatko malenkie (ok. 500 gram), GCS 3 oczywiscie (kto by sie spodziewal inaczej), odkulo sie troche podczas resuscytacji, nawet zaplakalo troche.......

Niestety, jego male ramiaczka, glowka i stopki lacznie ze wszystkim tym co bylo w srodku jego malego cialka bylo za male, za slabe, za delikatne......

Odfrunal do aniolkow.......

22:07, jadoktor
Link Komentarze (1) »
środa, 13 lutego 2008
DZIECI

Skonczywszy w koncu niekonczaca sie chirurgie, teraz na dobre mnie wciagnela pediatria. I jak jest fajnie!!!

Tyle przezyc, tyle odkryc, tyle nowych doswiadczen. Moglabym pisac godzinami.

Na poczatku totalny szok - pediatria to calkiem inny swiat. Nie majac kontaktu z dziecmi (na szczeblu zawodowym od 4 lat) pierwsze dyzury byly, nie powiem, bardzo stresujace. Ale teraz juz jest lepiej.

Noworodki sa najbardziej tajemnicze. Jedza, spia, placza. Jak im osluchuje klate, to zeby uspokoic (bo przewaznie rycza) czasem wkladam im malego palca do buzi. One mysla, ze to cycek i sie na chwile zamykaja. Jaki one pociag maja, w zyciu nie myslalam, ze taki silny jest odruch ssania. Rekordem ginesa jednak bylo zawenflonowanie 35tygoniowego wczesniaka, chyba mialam zwyczajniego fuksa, bo do tej pory nie wierze, ze to mi sie udalo.

Smutno jest patrzyc jak rodza sie dzieci niechciane - 19 letnia matka, 3 dziecko, adopcja. Jeszcze smutniej patrzyc jak noworodek umiera - traumatyczny porod, kleszcze, krwawienie domozgowe, drgawki w pierwszych 6 godzinach zycia, zrozpaczeni rodzice. Tak samo jak dwuletni chlopiec przywieziony o 4.30 nad ranem z zatrzymaniem krazenia. Jaka jest szansa wyresuscytowania dwulatka z atrezja tetnicy plucnej i VSD, ktory za 10 dni mial miec operacje? To zostanie ze mna na zawsze. Moze to specyfika bycia w tym zawodzie?

Ale najczesciej mali pacjenci wychodza z oddzialu usmiechnieci i zdrowi. Rozrabiaja i skacza na jednej nodze albo chowaja sie w kacie sali i mocno wierza w to, ze nikt nie ma szansy ich znalezc. Jest cos cieplego w spojrzeniu kazdego dziecka, cos magicznego, czystego. Dlaczego potem z nich wyrastaja tacy beznadziejni dorosli?

21:11, jadoktor
Link Komentarze (4) »
czwartek, 30 sierpnia 2007
KROTKO I ZWIEZLE

Odma wentylowa

Psssss.......................

I wszystko jasne

22:41, jadoktor
Link Komentarze (3) »
sobota, 25 sierpnia 2007
ROZNE

I znowu dyzur. Powoli sie przyzwyczajam, ze szpital to moj drugi dom. Czy to dobrze? Dzis w miare, jakos sie trzymam, choc mam maly kryzysik (jest 5.30 rano). No ale niedlugo Ci 'dniowi' przyjda, a ja pojde do cieplej poscieli.

Z ciekawostek ostatnio przezytych.

Kobieta lat 65 przyjechala z 3cm guzkiem w prawej pachwinie. Wygladalo jak przepuklina pachwinowa. Poszla na stol. A tu ropa z jakas dziwnymi syficznymi tkankami tryska. Poslalismy na patologie - wynik fragmenty tkanki limfatycznej z przerzutowym ca, najprawdopodobniej drobnokomorkowy pluca. CT - guzior jak dab, watroba zajeta i jeszcze cos tam.

Facet lat 85 z domu starcow, demencja. Wg opiekunow nie sikal 2 dni. Pecherz wyczuwalny do pepka, po zacewnikowania litrami sie lalo. Mocznik 52, kreatynina 1038. Czad.

No i hajlajt, rozwolnienie jak stad do Moskwy, zyganko tez. 65 kobieta. Odwodniona bardzo. Posiew kalu - E.coli 0157. HUS, pogarszala sie z minuty na minute. Nie przezyla. Jej maz na intensywnej terapii. Wielka afera, media i te sprawy. A wszystko przez plasterek szynki z Morisona???

Bede informowac o dalszych info z linii frontu...

06:41, jadoktor
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 7